Podsumowanie internetowych trendów 2016 roku

Social media

Podsumowanie internetowych trendów 2016 roku

W XXI wieku ludzie konsumują przede wszystkim proste komunikaty. Nie mają czasu na zagłębianie się w długie, skomplikowane teksty. Wolą spojrzeć na jakiś ułamek, pochłonąć informację i przejść do kolejnej. Wbrew pozorom stworzenie prostej i jednocześnie przejrzystej komunikacji nie należy do najprostszych zadań. Tutaj pojawia się bohater tego wpisu, czyli ilustracja, a konkretnie mem. Śmieszny obrazek fotograficzny lub graficzny z komentującym go napisem, wyróżniający się tym, że jest udostępniany wielokrotnie częściej niż zwykłe treści. Idealna, zdawałoby się, forma trafienia do internauty, niekoniecznie tego z niższych przedziałów wiekowych.
A internauci są bardzo wybredni w tym, co udostępniają. Jak się rodzi moda na memy? Nie ma jednego prostego patentu, ale na pewno pomaga emocja dotycząca danej sytuacji. Im mocniejsza, tym lepiej. Memy to nie tylko śmieszne obrazki z internetu. Memy to odbicie fragmentu naszej rzeczywistości w krzywym zwierciadle, osłodzenie otaczającej nas rzeczywistości, okraszenie ironią. Wbrew pozorom nie są głupie, ponieważ wiele czerpią z różnych źródeł kultury i pozwalają popuścić wodze fantazji, a im głębiej się wejdzie w świat memów, tym więcej podtekstów i ukrytych treści się dostrzega.
Rok 2016 był bardzo dziwnym czasem w Królestwie Internetu, ponieważ jak nigdy pojawiło się w nim mnóstwo polityki. Mieliśmy Brexit, rady Lecha Wałęsy, czy modny ostatnio „Sylwester z Andrzejem Dudą”, na którym „było” ok. 340 tys. użytkowników Facebooka. Przez sieć przewinęły się jak burza Pokemony, „Mannequin Challenge”, dab, one finger challenge, czy bootle flip challenge. Poniżej skupię się na największych kampaniach memowych w internecie, które podbiły sieć i w niektórych przypadkach mogą stanowić ciekawe przykłady real time marketingu.

And the winner is…
Leonardo DiCaprio wybitnym aktorem jest. Niestety coraz to odważniejsze i brawurowo zagrane role nie przynosiły mu upragnionej nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej – Oscara. Z roku na rok powstawało coraz więcej obrazków z aktorem, internet domagał się wręcz nagrody dla swojego ulubieńca krzycząc „Give that man an Oscar”. Pojawiali się swego rodzaju wieszcze, głoszący koniec Internetu w momencie wyczytania tego długo wyczekiwanego nazwiska. Tuż przed samą galą królowały memy z najbardziej rozpoznawalnej sceny walki z niedźwiedziem z nominowanej „Zjawy”, jednak to niedźwiedź zgarniał statuetkę. Niezwykle popularne były również obrazki ze Stevem Harvey’em ogłaszającym zwycięzcę (Harvey jest amerykańskim komikiem prowadzącym tamtejszą wersję „Familiady”. Szerszej publiczności przedstawił się myląc podczas gali finałowej Miss Universe zwyciężczynie i koronując nie tą dziewczynę). Zdobycia nagrody aktorowi pogratulowało wiele marek tworząc swoje wersje memów i obrazków.

 

 

Harambe
Prawdziwe szaleństwo opanowało internautów, przede wszystkim po drugiej stronie oceanu, po tragicznej śmierci goryla Harambe w zoo w Connecticut (został zastrzelony po tym jak przez nieuwagę matki dziecko wpadło na jego wybieg, a goryl złapał je za nogę i ciągnął wzdłuż fosy). Pomijając gorącą dyskusję rozgorzałą dookoła tego tematu – Harambe został internetowym męczennikiem, porównywanym w memach do Jezusa, a jego śmierć była nawet łączona z popularnym hashtagiem #blacklivesmatter, sugerującym, że goryl zginął przez swój kolor skóry. Co zaskakujące, memy z Harambe są cały czas popularne, chociaż całe wydarzenie miało miejsce pod koniec maja.

 

 

 

Wielki pisarz, a i tak znacie tylko jedno jego dzieło…
W momencie, gdy za naszymi granicami rozpaczano po gorylu, w Polsce panował bardzo mocno eksploatowany trend z Cacao DecoMorreno. Skąd ten fenomen? Zaczęło się niewinnie, jak zawsze, od zwykłego postu w jakiejś Facebookowej grupie. Internautka umieściła zdjęcie charakterystycznego opakowania kakao pytając się o więcej utworów tego samego autora, a reszta potoczyła się błyskawicznie. Viralowo rozprzestrzeniające się screeny były na Mistrzach, Wykopie i na największych polskich portalach nie tylko z memami, ale również informacyjnych. Prawdziwym strzałem w dziesiątkę było utworzenie profilu autora na popularnym portalu lubimyczytać.pl. Wtedy memy o DecoMorreno osiągnęły punkt kulminacyjny. Wiele marek wykorzystało ten fenomen i zaprezentowały swoje umiejętności w real time marketingu.

Kung-fu Pazdan
Michał Pazdan, piłkarz Legii Warszawa i Reprezentacji Polski. Przed EURO 2016 jego profil na Facebooku miał ok. 50 tys. lajków, w grudniu ponad 460 tys. W tym przypadku tajemnicą popularności jest doskonała forma, którą wykazywał się podczas meczów EURO 2016. Michał stał się bohaterem kibiców dzięki poświęceniu, nie odstawianiu nogi nawet w stykowych sytuacjach (dzięki temu przydomek Kung-fu Pazdan) i charakterystyczną fryzurą. Im dalej Polska grała w Mistrzostwach Europy, tym większe uwielbienie było dla naszego defensora. Pazdan umocnił swoje panowanie szczególnie po meczu z reprezentacją Portugalii, w którym to zatrzymał zdobywcę Złotej Piłki Cristiano Ronaldo. Memy zalewały Internet, powstawały przeróbki utworów disco-polo, a ludzie zaczęli się nawet dla niego golić na łyso – co ciekawe, wiele salonów fryzjerskich oferowało obcięcie „na Pazdana” za darmo.

 

 

Wybory Prezydenckie w USA
Czas, którym żył cały świat, przeganiając się w żartach z Amerykanów i sytuacji, jaką sobie stworzyli. Jednak to Amerykanie sami sobie wspaniale urozmaicali żmudną kampanię prowadząc otwartą wojnę na memy i nie biorąc jeńców. Internetowe obrazki odnosiły się do słynnej zdrady Clintona, do sesji zdjęciowej Melanie Trump w magazynie dla panów, a w działania polityczne włączono nawet popularną żabę Pepe (wg. dziennikarzy niesprzyjających Trumpowi utożsamiającą rasizm). Każdą wypowiedź i każde wystąpienie były analizowane i rzucane na pożarcie internetowi. Mdlejąca Clinton miała być dowodem na jej reptiliańskie pochodzenie (reptiliainie, czyli humanoidalne jaszczury, według teorii spiskowych dążące do objęcia władzy nad światem), Trump wskazujący Kevinowi lobby miał ocieplać wizerunek miliardera.

 

 

 

Seria, której kulminacja nastąpiła już po wyborach, gdy ogromną popularnością cieszyły się memy z ustępującym Barackiem Obamą i jego doradcą, Joe Bidenem, pokazuje jak ważną częścią społeczeństwa stały się memy.
Niby zwykłe, śmieszne obrazki, ale jednak zawierające w sobie jakiś fenomen sprawiający, że tylko zyskują na popularności. Memy są nieprzewidywalne. Jesteśmy jednak pewni, że w 2017 roku komunikacja za ich pomocą będzie jeszcze bardziej popularna.

Sebastian Kopyt

Sebastian dołączył do H+K do działu Corporate w marcu 2016 roku. Od tego czasu zajmuje się działaniami komunikacyjnymi takich firm jak GTC, Wienerberger, czy McCormick. Wcześniejsze doświadczenie zbierał w agencji kreatywnej Big Idea Promotions i w FinCo Capital, gdzie zajmował się wnioskami Unijnymi i Corporate Finance. Jest absolwentem Wydziału Ekonomii i Zarządzania Uczelni Łazarskiego w Warszawie.

Proponowane